Wysłany: Czw 09 Lut, 2006 18:10 Buldo w nowym domu :D
Moi drodzy, spiesze doniesc ze Buldo jest u mnie. Dzis do Warszawy przyjechala nieoceniona Faro, dla ktorej jeszcze raz gorace usciski, i udalo sie wydostac psiaka ze schroniska. Malenstwo jest w tak fatalnym stanie, ze plakac sie chce. Na szczescie wszystko to juz za nim i teraz tylko mnostwo staran o doprowadzenie go do normalnego stanu.
Obejrzala go zaufana Pani Doktor Ewy, (znanej tez jako jefka;)) i Bogdana, takze dostalismy wskazowki co robic, czym leczyc, jak karmic itd.... bo najwazniejsze w tej chwili jest podpasienie Buldziaczka i zadbanie o odlezyny, rany po operacji, zapalenie uszu, wywinieta powieke, przelysienia ...nie wiem czy o czyms nie zapomnialam .... kurcze, strasznie biedne psisko
Faro wroci do domu pewnie w nocy, ale obiecala opisac jaka droge musial przejsc Buldo zeby trafic do mnie. Nie jest to wesola historia, ale przynajmniej ma dobre zakonczenie
Oby jak najwiecej takich ludzie jak Faro, Ewa i Bogdan. Gdyby nie Wy Buldziak spedzilby kolejna lodowata noc w budzie. Dzieki serdeczne
Monika jesteś wielka
Napisz czy psiak zostaje u Ciebie na stałe czy domek nadal jest poszukiwany?
Jak teraz wygląda sprawa stanu jego zdrowia? Czy będzie dalej na cos leczony, czy trzeba czekać az trochę nabierze sił?
Jeśli jesteś zainteresowana dostępem tańszej karmy to ja mogę zorganizować boscha seniora. Ja płacę ok 90 zł za worek 12.5 kg.
Podziękowania należą się Faro, Ewie i Bogdanowi za pomoc w wydostaniu Buldo z Palucha i Monice za nowy domek dla niego Na pewno musimy Monice pomóc w odkarmieniu i kosztownym leczeniu Buldo. Rozmawiałam z Faro - jak wróci wszystko napisze, bądźmy cierpliwi. Pomoc Monice i Buldo będzie napewno potrzebna
Żaba i Aga napisał/a:
czy psiak zostaje u Ciebie na stałe
Oczywiście
_________________ Pozdrawiam,
Dorota, Lady,Atik&Nadja
--------------------------------------
„Psy nie są całym naszym życiem, ale czynią nasze życie całością".
Roger Caras
Monia, nie wiem co powiedziec, ale sie bardzo cieszę cieszę się, że to biedne stworzonko będzie miało swój kącik, ciepły i pełen miłości i zazna jeszcze w zyciu co to jest szczęście (no i sie poryczałam...)
_________________ [/url]
------------------------------------------------
Ewka & Sara z Wichrowych Wzgórz & Tofik ze Wsysiowa & Oster von Fest
Własnie dotarłam do domu, ale jestem tak padnieta, że nie jestem w stanie nic napisac- najważniejsze wiecie BULDO ZAMIESZKAŁ U DHARMY - ma kochaną swoją własną (no może do spółki z Grubcią ) pańcię. Spi już pewnie w ciepełku , bezpieczny na miękutkim pontoniku. Czeka go najpierw doprowadzenie do w miarę normalnego stanu (potrzebuje bardzo dobrej jakościowo specjalnie dobranej karmy, gdy dojdzie trochę do siebie, konieczna bedzie dokładna diagnoza i ustalenie leczenia .Będzie to z pewnościa długie leczenie - więc będzie potrzebna pomoc finansowa. Ale najpierw trzeba go odżywić, by nabrał troche ciała.
Dzięki wielkie przede wszystkim Dharmie za ogromnie serce , przed Nią niesamowicie trudna praca by wprowadzić Buldoczka na prostą , Dzieki Jefce i Bogdanowi (niesamowicie cierpliwymąż Jefki ) dzieki Nim Buldo jest bezpieczny.
A co do stanu, Buldo napisze tylko tyle :jak go zobaczyłam to oniemiałam . a jak wyszłam ze schroniska to najnormalniej popłynęły mi łzy. Jak jutro ochłone po tym co widziałam, to napiszę więcej na ten temat - zresztą jefka wklei zdjecia to choc troche Sami zobaczycie.
Ale w nim jest ogronma chęc zycia. Mimo jego okropnego stanu - tli sie mocno łobuzerska iskra boksikowa : Bylismy w zaprzyjaźnionym sklepie zoologicznym i.... zapiszczałam taką zabawka - piszczałką . Chłopak od razu sie ozywił , więc pokazałam mu na stojaku piłeczke - piszczałeczke. jak skapował, ze to ona tak piszczy, to strasznie ja chciał, wiec ja dostał i............. wiecie jak sie bawił . To było niesamowite. Dla tego widoku warto było jechać skoro świt do Warszawy by go wyciągnąc z Palucha !!!!!!! (na dowód beda zdjęcia)
Ostatnio zmieniony przez Faro Czw 09 Lut, 2006 22:43, w całości zmieniany 2 razy
Ufff, ale się poryczałam , ludzie w pracy dziwnie na mnie patrzą ...
_________________ Pozdrawiam,
Dorota, Lady,Atik&Nadja
--------------------------------------
„Psy nie są całym naszym życiem, ale czynią nasze życie całością".
Roger Caras
Faro! Jesteś wielka! Dziękujemy...
Monika! A Tobie należą się szczególnie ogromne podziękowania- Buldziak pewnie spędzi z Tobą i Autystyczną Grubcią najpiękniejsze lata swojego życia. DZIĘKI
Pamiętaj: cokolwiek, kiedykolwiek będzie potrzebne- informuj nas!
_________________ "Cała wiedza, suma wszystkich pytań i wszystkich odpowiedzi zawarta jest w psie."
Franz Kafka
jesli chodzi o stan psychiczny Buldziaka w dniu wczorajszym - to mile nas zaskoczył, taka w nim wola zycia, tak chciał sie bawic z nami ta piłeczką. On bardzo potrzebował kontaktu i bliskości człowieka.
Natomiast jeśli chodzi o jego stan fizyczny, to wczorajsze zdjęcia tego nie oddają tego w pełni - ja oniemiałam jak go zobaczyłam. Jest tak chudy, ze mozna sie na nim uczyć anatomii szkieletu zwłaszcza części miednicowej !!! Ma tyle odleżyn. Po prostu łzy same mi pociekły w samochodzie.
jeśli zaś chodzi o wiek - to z pewnoscia nie jest 10-11 latek. Nie chodzi juz tylko o jego zachowanie i chęć zabawy (to typowy boksiu !!!) ,ale równiez na podstawie stanu oka (które jest bardziej wiarygodne jak zęby - bo te zawsze można sobie zetrzeć z różnych powodów) oceniamy go na jekieś 7 lat (do czego również przychyla sie Pani Doktor po wczorajszej wizycie ).
Moi drodzy Dziekuje Wam za cieple slowa Buldziaczek wysciskany, wycalowany i wymiziany od Was wszystkich
Za nami pierwsza noc.
Wczoraj, po odwiezieniu dzielnej Faro na pociag, Buldziaczek z pomoca Ewy i Bogdana przybyl do mnie.
Zanim weszlismy do domu zrobilismy psi meeting zapoznawczy na dworzu. Buldziaczek ze stoickim spokojem przyjal wariactwa Grubci, Grubcia jak to Grubcia – im wiecej osob i im wieksze zamieszanie tym zabawniej
W domu Buldzio pierwsze co zrobil to sprawdzil komfort wylegiwania się na kazdym lozku Grubcia natomiast była już troszke mniej szczesliwa. W koncu panca, przestala być już tylko i wylacznie JEJ pancia
Ewa i Bogdan przywiezli mnostwo rzeczy dla Buldzia. Dostal wielki ponton, smycz i obozki, karme, mnostwo potrzebnych lekow i srodkow pielegnacyjnych. Dziękujemy serdecznie Wam i Faro.
Wieczorkiem bestyjki zjadly kolacje, po czym Buldziaczek poszedl do przedpokoju i ... zrobil siusiu. Na ostatnim spacerze na kazde moje zawolanie przychodzil natychmiast, a motywacja były smakolyki. Mysle ze bez problemu w niedlugim czasie będzie mogl brykac bez smyczy.
Spotkal się tez moim kociskiem, które odwazylo się wylezc zza lozka. Balam się troche reakcji Buldzia na Leona, ale było ok. Potraktowal kocura jak pileczke, chcial go koniecznie dostac do zabawy J ogonek brykal niemilosciernie także wszystko jest w porzadku. Na szczescie nie wykazal zadnej agresji
Noc przespal spokojnie, a rano nie obudzil się nawet gdy wstalam i zaczelam się krecic po mieszkaniu. Musi być strasznie wymeczony.
Sniadanko zjadl w 3 sekundy, na spacerku grzeczniutki, nie ciagnie na smyczy, zwraca na mnie pilna uwage, aniol nie pies
Wydaje mi się ze musial być w dobrym domu ... do czasu. Niczego się nie boi, jest bardzo zrownowazony, po prostu cudowny. A do tego niesamowicie inteligentny. Jeszcze wczoraj nauczyl się otwierac wielka i ciezka szafe w ktorej chowam zabawki
W skrocie: jest przecudownym, przeslodkim psem, w którym z miejsca się zakochalam.
Czeka nas teraz ciezka walka o doprowadzenie go do zdrowia i formy.
Dziekuje Wam za wszelka pomoc już okazana i ta zadeklarowana.
Jeszcze raz wielkie usciski dla Faro, Ewy i Bogdana:)
Moniko gratuluje Ci odwagi!! Nie kazdy jest na tyle odpowiedzialny aby wziasc do siebie psa, ktory wymaga przeciez tyle czasu i tyle opieki!! Co innego jest pomagac internetowo, finansowo itp a co innego sprawowac nad nim pelna opieke!!Gratuluje jeszcze raz!
Nie zapominam o Faro ktora wlozyla tyle wysilku i tyle pracy aby uwolnic Buldziaka ze schroniska i aby mial on teraz tyle ciepla i milosci!
No i oczywiscie nieoceniona Ewa dla ktorej mam wiele szacunku i bardzo ja podziwiam za ta zimna krew i racjonalne myslenie...my w wiekszosci kierujemy sie porywem serca nie zwazajac na ciemne strony...natomiast Ewa nieoceniona!! No i ma cudownego meza zapewne, ktory widac wspiera ja we wszystkich dzialaniach! Gratuluje Wam wszystkim swietnej roboty!
jesli trzeba w jakis sposob pomoc, czy to finansowo czy jakkolwiek inaczej jestem gotowa...
wiecie co mimo tego ze Buldzio jest zaniedbany i wogole taki chudziutki to jednak wyglada duzo lepiej niz na tym zdjeciu z budy!! wyglada na jakies kilka lat mniej, jakby mu ubylo...bo tam to byl taki staruszek...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum