Wysłany: Sob 06 Sie, 2005 07:34 ASTON w nowym domu
Witajcie w tak oczekiwanym temacie.
Jestesmy z Astonem po porannym spacerze. Tak wczesnie, bo obudzil nas Jacek (nie Aston). Aston spedzil noc na fotelu. Jak juz pogasilismy wszystkie swiatla, najpierw probowal wejsc do nas do lozka - bezskutecznie, no to potem juz nie wyrzucalismy go z fotela. Wiec spal na fotelu JAK ZABITY !!
Takze wyspany rano poszedl ze mna na spacerek, zjadl i teraz sobie drzemie przy fotelu (w dzien fotel nalezy do nas )
Aston jest spokojny, nawet wykazuje oznaki zadowolenia, ale nie zaczynamy jeszcze czuklosci, bo po wczorajszej probie sil, doszlismy do wniosku, ze najpierw ustalimy "kto to rzadzi", a potem bedziemy sie zaprzyjazniac.
Moje spostrzezenia na temat Astona:
To calkiem normalny pies, ktory POTRZEBUJE KONTAKTU Z CZLOWIEKIEM !!
Strasznie sie do nas mizdrzy. Co chwile probuje sie wkupic w nasze laski. Ale poki co jestesmy troche "oziebli", bo wiemy, ze jak "popuscimy mu cugli", to wejdzie nam na glowy i bedzie nie doopanowania. Mysle, ze problem z nim polega wlasnie na tym. Bo kazdy powie, ze boksery sa kochane, wiec kazdy je kocha. Ale prawdziwy problem polega na tym, ze bokser to duzy i silny pies. I jesli pozwoli mu sie na zbyt wiele, to bedzie natarczywie zadal, a nie prosil - o jedzenie na przyklad, o czulosci i wreszcie o swoje miejsce. Tak zachowal sie wczoraj Aston.
A dzis jest potulny jak baranek. Smuci sie, ze musi spac na wlasnym miejscu, a nie na tapczanie. Ale Faro zaopatrzyla go w trzy kocyki (za co uklony i podziekowania) i ma tam mieciutko i cieplutko
ps. Zaraz idzie z Jackiem nq\a dlugi spacer [/b]
Właśnie tak Mario - Aston potrzebuje bardzo kontaktu z człowiekiem (zwłaszcza po tych dwóch tygodniach), ale to co potrzebuje najbardziej to mądra miłość , a ta mądra miłośc to w jego przypadku - tak jak piszesz - nie czułości , mizianka (na to przyjdzie czas później)
ale ustalenie mu jasnych reguł kto jest "szefem" i kto rządzi. Aston jeszcze długo będzie próbował Was "brać" w rózny sposób może juz nie tak "ostro" jak wczoraj, moze na litość i przymilanko , ale on potrzebuje teraz stanowczości - nie przemocy (przed która bedzie sie z pewnością bronił atakiem ) ale własnie stanowczości.
Faro
jeszcze raz dziekuje za ksiazke, na pewno bedziemy ja oboje studiowac. Ja szczeze mowiac do porannej kawy przeczytalam rozdzial "agresja ze strachu".
Ale moim skromnym zdaniem (skromnym bo znam Astona mniej niz 24 godziny) ten pies nie jest agrsywny. Jego tzw. agresja to nic innego jak wrzaski rozwydrzonego dziecka "mamo daj lizaka". Wszystko lezy w wychowaniu. a problem z wychowaniem Astona polega na tym, ze po pierwsze jest doroslym psem i ma swoje nawyki, a po drugie jest po niewiadomo jakich przejsciach.
I trzymajcie kciuki, oby moja "diagnoza" sie sprawdzila
Będziemy z przyjemnością czekać na dalszy rozwój wypadków. Teraz powinniśmy wszyscy wypić kieliszek szampana za Astona, Faro i Marię!
CHWAŁA IM! CHWAŁA! CHWAŁA!
_________________ Pozdrawiamy
Gabrysia i jej psy:
Kostek&Talon
i Berus Chejron zza Tęczowego Mostu
Jego tzw. agresja to nic innego jak wrzaski rozwydrzonego dziecka "mamo daj lizaka".
Mario - jeśli w ten sposób oceniłaś Astona - a nie rozmawiałyśmy o tym przecież w takim skojarzeniu - to jest cos w tym prawdy i to chyba bardzo dużo.
Ja juz wcześniej tak oceniałam Astonka przenosząc jego zachowania na ludzkie : rozpuszczony dzieciak, który terroryzuje rodziców tupaniem, krzykami " Mamo daaaaaaj ,bo musze to mieć" a jak nie da to rzuca sie na podłogę lub czasami i chce ugryżć w ręką , by postawić na swoim. A wierz mi pracuje ponad 20 lat z dzieciakami i różne sceny widziałam.
[ Dodano: Sob 06 Sie, 2005 09:35 ]
Przyznam sie , ze ja tez zaczęłam książkę od tego rozdziału
Teraz powinniśmy wszyscy wypić kieliszek szampana za Astona, Faro i Marię!
i za Jacka Drogie Panie - trochę pamięci i o mężczyznach W takim razie ja pozdrowię p.Jacka i pożyczę Mu dużo zdrowia, a codzienne długie spacerki z Astonem na pewno też się temu przysłużą.
Życzę Wam wytrwałości i długich ciepłych dni z Astonkiem.
Gabriela napisał/a:
CHWAŁA IM! CHWAŁA! CHWAŁA!
Amen
[ Dodano: Sob 06 Sie, 2005 09:48 ]
MaroMag jeżeli jest u ciebie jeszcze jakiś mężczyzna to oczywiście też pozdrówko
Pan dr już poinformowany,że możecie się pojawić:-)
Po moim powrocie z wakacji mam nadzieję,że umówimy się na wspólny spacer po pięknym lesie Łagiewnickim (największym przymiejskim lesie w Europie:-)
Buziaki i powodzenia!
MEMORANDUM - dzięki za pomoc - Łódź przejechaliśmy bez problemu - dla tych co nie wiedzą - zawiózł nas p. Tomek (ten , który robił Astonkowi budę) i towarzyszyła nam jego mama p. Maria. Przejazd tylko za koszty paliwa
- mam nadzieję , ze będą zdjęcia ze wspólnych spacerków (Memorandum - znów liczę tu na Twoja pomoc , bo Maria nie ma aparatu). A może w Łodzi mieszka jeszcze inny forumowicz- fotograf . Mam nadzieję że bedziecie przesyłać stęsknionej Faro zdjęcia Astonka (i wspomożecie w tym Marię i Jacka )
Faro to jest wlasciwie wiadomosc specjalnie dla Ciebie, ale poniewaz musialabym ja pisac dwa razy, to nie pisze na pw, tylko od razu tutaj.
Aston zostal sam w domu !!
Poszlismy na zakupy na 30-40 min. Aston w tym czasie zrzucil wszystko co wisialo na wieszaku na drzwiach, rozbeberzyl fotel tzw. "amerykanke", na ktorej spal w nocy, probowal sie dostac do ciasteczek, o ktore poklucil sie wczoraj z Jackiem (ale mu sie nie udalo) i zainstalowal sie na lozku z parasolem, ktory sobie zaaportowal z polki w przedpokoju
W miedzy czasie wypil wode i zamknal dzwi do przedpokoju sprawdzajac co jest za nimi, aha no i wywalil swoja torbe (ta, ktora zostawila Faro).
Jak wrocilismy pokazalismy mu, ze to nam sie nie spodobalo, ale bez jakis strasznych awantur. Po prostu "Aston co to jest ? fe" i pies doskonale wiedzial, ze to co zrobil nie bylo madre.
Ucieszyl sie na nasz widok, chociaz chyba sie juz nauczyl, ze nie jestesmy wobec niego zbyt wylewni, wiec i on tez nie byl.
A poza tym to fajny i grzeczny "ciapek" w typowym stylu bokserowym.
MEMORANDUM - dzięki za pomoc - Łódź przejechaliśmy bez problemu
FARO
Pomyślałam sobie,że łatwiej Wam będzie jechać ze wskazówkami, bo nasze miasto nie jest niestety najlepiej oznaczone:-)
Astonka oczywiście postaram się obfotografować ile się tylko da.
Postaram się zresztą jakkolwiek będzie tylko w mojej mocy pomóc jego nowym właścicielom.
memorandum, dzięki , każda pomoc się im przyda na pewno
_________________ Pozdrawiam,
Dorota, Lady,Atik&Nadja
--------------------------------------
„Psy nie są całym naszym życiem, ale czynią nasze życie całością".
Roger Caras
Kolejny dzien sie rozpoczal. Aston czuje sie coraz pewniej i na spacerze i w domu. Wczoraj po poludniu nawet zainteresowal sie swoimi zabawkami. Do tej pory, to byl tylko spacer i sen. A dzis rano na spacerze byl z Jackiem, a ja spalam. Jak wrocilu Aston przylazl do mnie, poniuchal i poniewaz nie pozwolilam mu wlezc na lozko, polozyl sie tuz przy nim
Zastanawiam sie, ktore z nas Aston wybierze sobie za pana. Jak do tej pory Jacek nie oddaje mi smyczy ani na chwilke (czego szczeze mowiac sie nie spodziewalam, bo jak czekalismy na Astona, to uslyszalam od Jacka "to bedzie Twoj pies"). I poweidzcie, ze boksery nie sa kochane
Super wieści - nie moge czytać przed wyjściem do sklepu , bo znów musze czekac, aż mi oczy wyschną
Moj mąż gdy miałam swego pierwszego boksera , to przyjezdżając do mnie zawsze mówił .że on by nie zniósł w domu takiego psa , wygląda jakby drzwiami w pysk dostał .
Potem z Sokratesem spał w łóżku i to samo robi z Piratem (strasznie rozpuszcza go na dodatek) jak mu czasami przypominam te jego słowa z "kawalerskich czasów" to mówi, ze przedtem nie wiedział, ze bokser ma tak ogromne serce - a że brzydki to kwestia "poboczna" - No cóż , niech mu będzie
Nawet nie wiesz Mario z jaką niecierpliwościa tu zaglądam codziennie
No to jeszcze dodoam, ze mam strasznie miekkie serce, bo siedze sobie na tej naszej "amerykance" i pisze na laptopie, ogladam film, a Aston chrapie kolo mnie i grzeje mi prawy boczek
[ Dodano: Nie 07 Sie, 2005 17:50 ] Faro wielkie uklony dla Ciebie i Twojej pracy
Az trudno uwierzyc, ze Aston to ten sam pies, opisywany na forum przez tyle czasu. Nie ma w nim nic z agresji. Moze jest odrobine nieufny do ludzi. Ale przy nas zachowuje sie jak kazdy NORMALNY pies, ktory trafil do swoich nowych wlascicieli w wieku 4 lat.
Faro wykonalas naprawde ogromna prace, dzieki ktorej w tej chwili nie ma problemow z Astonem. Jestes naprawde WIELKA
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum