FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Mapa GoogleMapa Google

Poprzedni temat «» Następny temat
Kto znajdzie dla mnie sporo czasu i troszkę miejsca w sercu?
Autor Wiadomość
Alex - AMG 


Posty: 17
Skąd: Mysłowice
  Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 16:08   Kto znajdzie dla mnie sporo czasu i troszkę miejsca w sercu?

[/b]Witam Was wszystkich bardzo serdecznie, choć ze smutną mordką :( . Życie mnie chyba nie rozpieszczało (dokładnie nie wiem, bo mam coś, co ludzie zwą zanikiem pamięci.... ) wiem napewno tylko to, że urodziłem się 14 listopada 2001r. ; że mam siostrę (nota bene championa); że moja mama zginęła tragicznie w wypadku samochodowym i że mój pierwszy Pan oddał mnie w przeddzień wigilii świąt Bożego Narodzenia'04 do schroniska :( .... rzekomo ugryzłem jego syna.......... :? Czy to prawda? Ja Wam tego nie powiem..... nie umiem mówić (gdybym tylko mógł........ niestety...... jestem tylko psem.....) mogę tylko spojrzeć Wam głęboko w oczy albo spuścić mordkę :( . Byłem w schronisku przez 3 i pół miesiąca.... przypięto mi tam "metkę" : "AGRESYWNY!!!" Chciano mnie tam wykastrować, by ukrócić mój psi temperament - przyznaję się: troszkę go mam, ale jestem w końcu rasowym bokserem z krwi i kości. Nie doszło do tego tylko dlatego, że zaopiekowała się mną pewna KOCHANA PANI Wolontariuszka..... okazała mi Swe serce i dobrą wolę, spróbowała mnie (chyba "na nowo") wprowadzić w świat ludzi; dała mi niesamowitą szansę powrotu do normalnego traktowania i zadbała o moje zdrowie (miałem zapalenie gardła i katar - być może "dorobiłem się" tego w schronisku - nie pamiętam :?: ). I w końcu nadszedł ten dzień: dzień mojego szczęścia i nowego wielkiego nieszczęścia zarazem. Pojechałem samochodem (a jazdę uwielbiam :grin: - samochód to super miejsce do spania :] ) do nowego domu - i tu wyszło na jaw, że w schronisku dostałem "prezent" w postaci przeziębionego pęcherza :( ... i zacząłem siusiać na podłogę, mimo, że tego przecież nie chciałem..... Ale pojechałem do Pani Weterynarz i po 6-ciu zastrzykach wszystko wróciło do normy (niestety - tylko pod tym względem); tu chcę Was uspokoić : Pani Wet jest cała i zdrowa i nadal może przyjmować innych pacjentów w takim samym gabinecie w jakim ich przyjmowała przed moja wizytą :) a ja siusiam tylko tam, gdzie wsystkie inne "czworołapy z ogonkami", czyli na dworze. Na spacerach jestem całkowicie normalny; na smyczy nie szarpię się a nawet biegam już bez smyczy - zjawiam sie momentalnie na pierwsze zawołanie lub gwizd, nikogo z ludzi nie atakuję, na inne psy też nie zwracam szczególnej uwagi - no chyba że jakiś "osobnik" jest zbyt natarczywy :res: : moja cierpliwość wszak nie jest ze stali.... :lol: i - czasami (wybaczcie mi słabość) - z checią pogoniłbym :tup: jakiegoś kota.... A po powrocie do domu nauczyłem się już myć łapki w wiaderku :D Jeśli biega o jedzonko to nie jestem wybredny: kasza, ryż, makaron, zupka albo sucha karma, chlebek, serek i kiszone ogórki albo i coś słodkiego "na ząb" - niema problemu: zjem wszystko - nie wzgardzę nawet suchą bułką - pod jednym wszakże wyjątkiem: niczego nie zjem z ziemi na podwórku!!! Wiem, że dobrze wychowanemu psu (a bardzo chciałbym takim być) takie zachowanie nie przystoi. Staram się nie przysparzać problemu - dzieci lubię (choć za "maluchami" chyba raczej nie przepadam), śpię rano tak długo jak moi tymczasowi :cry: państwo, gdy ktoś jest ze mną w domu to niczego nie gryzę ani nie niszczę - staram się być grzecznym, ułożonym psem... :lol: Niestety - z dwoma wyjątkami: 1. jak mi się pozwoli to mogę Panią lub Pana zalizać :P "na amen" - trzeba mi tylko stanowczo powiedzieć "nie wolno", "dosyć", "przestań", "na miejsce" albo coś w tym stylu (ale nie dam się bić!!!) , by "otrzeźwić" mnie i przywołać do porządku. 2. I TO JEST MÓJ PRAWDZIWY PROBLEM: nie mogę być sam, bo strasznie BOJĘ SIĘ SAMOTNOŚCI :!: :!: :!: Nie wiem dlaczego (może schronisko??) ale gdy zostanę sam w domu (chociażby tylko na 10min.) zaczynam robić "porządki" (z czego reszta domowników nie jest wcale, ale to wcale zachwycona) i przy tych "porządkach" nie zracam uwagi na to, co robię i gdzie jestem: to cud, że zrywając firankę (stojąc na oparciu z tzw. rogówki) nie wpadłem w lukę (pomiędzy nią a wewnętrznym parapetem) prosto na kaloryfer i nie połamałem łap..... jestem poprostu niebezpieczny sam dla siebie....... Czy ktoś mi pomoże i znajdzie mi nowego Pana lub/i Panią, który będzie miał dla mnie duużo czasu i nigdy nie zostawi mnie samego? Już raz byłem z aktualnym panem w pracy przez cały dzień, ale to mnie trochę męczy... pan i pani pracują (osobno) w branży usługowej od 10-tej do 20-tej (pani) i 22-ej (pan) i nie mogą tak poprostu zamknąć "interesu"; narazie tak kobinują, by któreś było część czasu w domu, ale nie zawsze jest to możliwe, dzieci są w szkole... a ja nie umiem wytrzymać sam w domu np. od 10 do 13, zanim ktoś przyjedzie mnie wyprowadzić. Jestem pojętnym i (poza tymi dwoma przypadkami) naprawdę posłusznym psiakiem. Teraz leżę sobie w popołudniowym słoneczku na balkonie i rozmyślam nad swoim biednym, psim żywotem. Czy znajdę swoją szansę? Czy Ktoś mnie pokocha? Czy Ktoś będzie miał dla mnie czas i nie zostawi mnie samego ani na chwilę? Czy będę miał okazję jeszcze Komuś zaufać? Proszę, pomóżcie mi i memu "tymczasowemu" panu........ on chyba ......... :cry:
 
 
monika i suki 
Tonia


Posty: 217
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 16:13   

Cytat:
a ja nie umiem wytrzymać sam w domu np. od 10 do 13, zanim ktoś przyjedzie mnie wyprowadzić. J

na tak krotki czas wystarczy klatka, nie trzeba od razu psa oddawać... Zreszta na dłuzej tez. Jest wiele sposobów ograniczenia psu przestrzeni zeby nie niszczył. Oddanie go tak bez prób poprawieia sytuacji to chyba zwykłe wygodnictwo. Nikt nie jest w stanie spedzac z psem 24h, trzeba go po prostu nauczyc dobrego zachowania
_________________
monika


 
 
 
Alex - AMG 


Posty: 17
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 17:39   

Cytat:
na tak krotki czas wystarczy klatka.... Zreszta na dłuzej tez

to po to był wzięty z klatki w schronisku by siedział w innej?? :?
 
 
ksara 


Posty: 1891
Ostrzeżeń:
 6/3/6
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 17:57   

Typowe myślenie ludzi, co na psa patrzą jak na człowieka.
Dla psa klatka to jego pokój !!!!!
On niszczy z powodu stresu,że zostaje sam.
W klatce pies nie zrobi sobie krzywdy i nie zdemoluje mieszkania.
A jednak moje przeczucia się sprawdzają - niestety!!!!!
 
 
Alex - AMG 


Posty: 17
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 18:38   

Cytat:
W klatce pies nie zrobi sobie krzywdy i nie zdemoluje mieszkania

To jak dziecko nabroi to na cały dzień do kojca, tak? Szkoda, że Aston nie umie mówić jaki był szczęśliwy :evil: w swojej klatce w schronisku..... Typowe podejście hodowcy... klatka, wystawa, klatka..... brak miejsca na uczucia :evil:
 
 
Gabriela 
wiedźma


Posty: 2812
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 19:02   

:shock: Klatka to jak nora dla psa. Przecież nie będziecie go tam trzymać całe dnie i noce. To dobry sposób na przyzwyczajenie psa do pozostawania samemu i spokój dla duszy, że chłopak nie zrobi sobie krzywdy. Klatka powinna być tak duża, że pies może w niej wstać. Jakie znaczenie ma dla psa czy jest w klatce, czy tez zamknięty w mieszkaniu? WIELKOŚĆ WIĘZIENIA NIE MA ZNACZENIA!- to słowa znawcy psiego zachowania Fishera ale ja się pod nimi podpisuję.
_________________
Pozdrawiamy
Gabrysia i jej psy
:
Kostek&Talon
i Berus Chejron zza Tęczowego Mostu

 
 
 
ksara 


Posty: 1891
Ostrzeżeń:
 6/3/6
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 19:03   

No właśnie - BRAK MIEJSCA NA UCZUCIA , ale z waszej strony !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zanim kogoś obrazisz POMYŚL !!!!!!
 
 
Gabriela 
wiedźma


Posty: 2812
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 19:05   

Cytat:
To jak dziecko nabroi to na cały dzień do kojca, tak?


eeee......no dajcie spokój, pies to nie człowiek a człowiek nie pies. Nie uczłowieczajcie na siłę bo to żadnej ze stron na dobre nie wyjdzie. Co by było gdyby wam ktoś napisał "A co jak dziecko będzie się bało zostac samo w domu to je oddacie do Domu Dziecka"? Przecież takie porównania są śmiesznie niestosowne.

Cytat:
w swojej klatce w schronisku.....


Ale teraz jest w swoim domu a to całkiem zmienia sytuację.
_________________
Pozdrawiamy
Gabrysia i jej psy
:
Kostek&Talon
i Berus Chejron zza Tęczowego Mostu

 
 
 
ksara 


Posty: 1891
Ostrzeżeń:
 6/3/6
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 19:06   

Dzieki Gabrysiu, ale ja z takimi ludźmi nie umiem rozmawiać.
 
 
Gabriela 
wiedźma


Posty: 2812
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 19:07   

Cytat:
..... brak miejsca na uczucia


Zrobiłaś/łeś przykrośc osobie, której akurat uczuć w stosunku do psów trudno odmówić.
_________________
Pozdrawiamy
Gabrysia i jej psy
:
Kostek&Talon
i Berus Chejron zza Tęczowego Mostu

 
 
 
magda i odyn 


Posty: 440
Skąd: Gdynia
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 19:43   

Klatka nawet na kilka godzin nie jest dla psa stresem. Mój Odyn wzięty od hodowcy w wielku 8 tygodni był prawdopodobnie przez nas nieudolnie przyzwyczajany do zostawania samemu. Nie znosi być sam. Pozostawienie go samemu kończyło sie totalną demolką mieszkania - rzeczy wyjęte z szafy, puszki przedziurawione, butelki w wodą mineralną w strzępach. Za radą doświadczonych osób z tego forum zdecydowalismy się na klatkę. Mąż zbił z desek klatkę (wszystkie dostepne w sklepie wydały mi sie za małe) wymosliliśmy pontonem i kołdrą ( a'29zł z macro) i rewelacja. Na poczatku zostawialismy go na 1-2 godziny z pyszną kostką. Teraz juz po prostu włazi tam i zasypia. No, ostatnio z zasypianiem to ma kłopot bo mamy 2,5 miesięcznego szczeniaczka, który łazi po nim i przeszkadza w spaniu, ale w każdym razie jest spokój. Też się bałam klatki, ale to jest inna klatka. Odyn wie, gdy pańciostwo starsze (ja z mężem) lub młodsze (moi synowie) wrócą do domu to póją z nim na spacer. Jestem zdecydowaną zwolenniczką klatek i NIE JESTEM HODOWCĄ, a tylko zwykłym bokseromaniakiem.
_________________
Magda, Odyn i Loki
[url=http://www.TickerFactory.com/]


[/url]
 
 
Abbi 


Posty: 537
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 20:43   

Klatka to bardzo dobre rozwiazanie, nie tylko na psia samotnosc, ale takze na wystawie, zabezpiecza psa przed pogryzieniem, zdeptaniem, itp. Ja jestem ZA a hodowca ze mnie zaden :D .

Jesli natomiast ktos uwaza, ze klatka to okrucienstwo, a oddanie psa NIE, to ma chyba problemy z wartosciowaniem :evil: .

Ciekawe, to wyprowadza psa co 3 godziny??
_________________
 
 
 
AM 

Posty: 1581
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 20:59   

Alex-AMG,
klatka naprawdę nie jest nieszczęściem dla psa. A przy zachowaniu Astona (wiem jaki jest energiczny i skoczny) i przy Waszym mieszkaniu - byłam przywieść do Was Astona, pies naprawdę może sobie sam zrobić krzywdę.

Mój owczarek niemiecki w wieku 7-8 miesięcy zaczął demolkę - naprawił firankę, karnisz, zeżarł sofę (gąbka fruwała po całym mieszkaniu), piloty do tv, patelnie, rozbił pół zastawy stołowej (dobrze, że nic sobie nie zrobił). Ja też nie chciałam psa wkładać do klatki mimo, że miałam ją od początku posiadania psa ale w końcu spróbowałam i teraz stwierdzam, że wyszło mi to i psu na dobre. Nauczył się spokojnego siedzenia w klatce a nawet ją polubił i jak się robi duże zamieszanie w mieszkaniu (goście) to sam opuszcza towarzystwo i idzie do klatki.
Zapewniam, że klatka nie ma nic wspólnego z bezuczuciowym traktowaniem psa- pies mój ma poświęcone mnóstwo czasu - spacery, szkolenie. Ja wstaję codziennie o 5.30 i idę z psem na "ślady" lub spacer połączony z zabawą - mogłabym spać do 6.50 - tak, że jak widzisz trzymanie psa w klatce nie ma nic wspólnego z tym, że pies widzi klatkę-wystawę-klatkę.
 
 
Alex - AMG 


Posty: 17
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 21:09   

Sorry; masz rację, Gabrysiu, lecz z porównaniem psa do dziecka to nie ja zacząłem: cyt.: Wysłany: Sro 06 Kwi, 2005 13:09


--------------------------------------------------------------------------------

A jak dzieci zaczynają chorować to z nimi robimy??????????????????
Dom Dziecka czy .......??????????????????????????

_________________
pozdrawiam
Ksara i Głogosia

[ Dodano: Pon 11 Kwi, 2005 21:15 ]
AM, Magdo , Gabrysiu, Moniko........ serdecznie dzięki :D za podpowiedź; jutro rozeznam temat i spróbujemy z klatką.......mam nadzieję,że się nie mylicie i pomysł wypali.. pozdrówka od chrapiącego w najlepsze Astona :mrgreen:
 
 
renia 


Posty: 109
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 22:18   

trzymam kciuki, oby się udało bo spory sporami a przecież najważniejsze jest dobro psiaka i radość w jego oczach! :D
_________________
[url=http://www.TickerFactory.com/]

[/url]
 
 
 
Faro 

Posty: 1258
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 22:37   

Witam Alex-AMG .Widzę, ze zjawiłes sie tu znacznie wcześniej niz ja. Taka krótka podpowiedź - spróbuj zostawiać Astonowi włączone radio :wink: ( dowiedziałam sie od znajomej że na jej boksia -demolkę coś takiego działa uspokajająco -przynajmniej na razie)

Pozwólcie tez, ze wypowiem swoje zdanie. Znam Astona, bo to ja przez miesiąc co drugi dzień byłam u niego w schronisku . Poznałam też ludzi , u których jest w tej chwili - doceniam to, ze mimo wszystkiego co na temat Astona usłyszeli w schronisku zanim spotkali mnie wracajacą z Astonem ze spaceru odważyli sie mu dać szansę . To dzięki nim wiemy jak to jest z ta agresją :wink: Astona w warunkach domowych.
Nie jestem ani zagorzałą przeciwniczką , ani zwolenniczką klatki - uważam, ze kazdy sposób, który doprowadzi do celu jest dobry, a więc i klatka może być dobrym rozwiązaniem , pod warunkiem, ze jest akceptowana przez
psa , a do tego nalezy psa stopniowo przygotować. Aston jest psem po przejściach i nie można go od razu na siłę wtłoczyć do klatki. Fakt - mozna spróbować, ale nie wierzę by Aston od razu ją zaakceptował ( musiałby być w swoim pierwszym domu do niej przyzwyczajony - tym bardziej że wiem jak bronił sie przed zamknięciem w boksie izolatki gdy wracalismy ze spacerku ) . Przyzwyczajanie do klatki może trwać tydzień , może miesiąc Musi być robione stopniowo i delikatnie, by nie wzbudzić w Astonie agresywnych odruchów obronnych i utraty zaufania do ludzi, którym zaufał. Równie dobrze po tym czasie może się okazać, ze klatka wcale nie jest potrzebna, bo Aston przestał sie obawiać samotności.
Stawiam na to , ze Aston staje sie "demolką" gdy zostaje sam, bo boi się "porzucenia",
chce swoim zachowaniem przyciągnie czyjąś uwagę ( z rozmowy z Alexem -AMG wiem, ze po ich powrocie Aston wie że źle zrobił, chce sie schować w "mysia dziurę").
Wiem, ze najgorsze co by teraz mogło spotkac Astona to powrót do schroniska - dlatego mimo wszystko doceniam to, ze obecna rodzina nie chce go odwieźć do schroniska tylko szukać domu gdzie ktos mógłby Astonowi poświęcić - przynajmniej na początku-więcej czasu
Myślę, że w tym kierunku powinniśmy wspólnie działać - szukać domu, gdzie ktoś nie tylko kocha i zna się na bokserach , ale będzie przygotowany przynajmniej na początku na taką sytuację a równocześnie podpowiedzieć Alexowi - AMG jakieś tymczasowe rozwiązania, bo być może zanim znajdzie sie odpowiedni dom , to strach Astona przed samotnościa minie .
A więc :
1) próba z spokojna muzyką czy radiem
2) zajęcie Astonowi czymś czasu - co myślicie o takich wielkich chyba swińskich uszach
- może mógłby je memłac w tym czasie - samotność kojarzyłaby mu sie z czymś przyjemnym (jest łakomczuchem) - pytam o to bo ani Sokratesik ani aktualnie Pirat nigdy tego nie dostawali, ale widziałam coś takiego w nas w sklepach (zastanawiam sie tylko mozna go z tym zostawic samego ) . Kto ma jakieś doswiadczenie z tym "specyfikiem " niech cos podpowie.

I bardzo proszę - nie oceniajmy się nawzajem, bo wszystkim nam chodzi o dobro Astona .
(bandyty, mordercy, killera - a tak naprawdę boksia, którego bardzo skrzywdzili ludzie)
Pozdrawiam wszystkich, a dla Astona całus w piękna łepetynkę. Marta
 
 
Gabriela 
wiedźma


Posty: 2812
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005 22:41   

Cytat:
AM, Magdo , Gabrysiu, Moniko........ serdecznie dzięk


Nie ma za co, tak bardzo bysmy chciały żeby wam się udało i Astonowi też!! A gdyby coś to ja na dodatek jestem w pobliżu :wink:
_________________
Pozdrawiamy
Gabrysia i jej psy
:
Kostek&Talon
i Berus Chejron zza Tęczowego Mostu

 
 
 
Ewka 
Fotograf



Posty: 1385
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 12 Kwi, 2005 09:25   kość

ja jeszcze przed zostawieniem go samego w domu, porządnie bym go wybiegała aby dostarczyć mu jakiś wrażen, może długi spacerek po nowych okolicach. Myślę, że pomysł z uchem do gryzienia jest bardzo dobry, a jak nie ucho, to można kupić w sklepach zoologicznych takie kości skórzane firmy Pabemia, albo po kilka sztuk albo kupić jedną dużą (coć kolo 20cm ma) za 8-9zł przy najmniej u mnie w sklepie (aką dużą właśńie kość ma Sara na zdjęciu :) -> memłała ją dwa dni, na drugi dzień przegryzła na pół, po drodze zjadając ze smakiem, dostała ją 4 kwietnia na urodzinki i połówkę kośći ma jeszcze do dzisiaj :)

[ Dodano: Wto 12 Kwi, 2005 09:26 ]
Sara pokazuje jak należy kościa się zajmować :mrgreen:
_________________
[/url]
------------------------------------------------
Ewka & Sara z Wichrowych Wzgórz & Tofik ze Wsysiowa & Oster von Fest :)
 
 
 
ksara 


Posty: 1891
Ostrzeżeń:
 6/3/6
Wysłany: Wto 12 Kwi, 2005 11:53   

Ewa,Faro i inni............
Wasze rady są dobre, ale niestety nie pomogą one Astonowi,bo z nim jest poważniejszy problem.
On nie niszczy z nudów tylko z powodu ogromnego stresu, a stres ten wywołuje wyjście domowników z domu.Można mu zostawić górę kości,kilka włączonych telewizorów, ale to i tak nic nie da, bo z chwilą zamknięcia drzwi pies traci kontakt z rzeczywistością i zaczyna się demolka.
Dla mnie rodzina co go wzięła jest niestety nie odpowiednia !!!!!

Rada dla innej rodziny- klatka i na początek niestety jakieś środki na uspokojenie, nie rozwiąże problemu przebywanie z nim przez cały czas, bo zawsze zdarzy się np.godzina pozostawienia go samego i wtedy ....
Astonowi trzeba dać dużo serca, ale również trzeba pomóc mu nauczyć się ponownie,że wyjście Pana/ni z domu to coś normalnego i nikt nie zostawia go na zawsze (pisanie,że on dobrze wie że zrobił źle bo coś tam zniszczył i jak rodzina wraca to jest z tego powodu skruszony to totalna BZDURA !!!!!!!! Natomiast on wie,że powrót rodziny to krzyki lub co gorsza lanie i tego się właśnie on boi.)

Rada dla innych - dobrze się zastanówcie zanim zabierzecie psa ze schroniska !!!!!!!!!!
Pamietajcie,że biorąc psa macie pomóc jemu, a nie sobie!!!!!!!
 
 
kerad 


Posty: 140
Skąd: mazowieckie
Wysłany: Wto 12 Kwi, 2005 12:11   

Mam proste pytanie; czy Aston jest rodowodowy(jeżeli tak-to z której hodowli) i czy tu gdzieś na forum są jego zdjęcia?! Pozdrawiam. :?
 
 
 
ksara 


Posty: 1891
Ostrzeżeń:
 6/3/6
Wysłany: Wto 12 Kwi, 2005 12:14   

Tak Aston to pies z rodowodem (hodowla M.Kuriaty)
Jest to bardzo ładny żółty pies.
 
 
Faro 

Posty: 1258
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 12 Kwi, 2005 16:58   

Uprzedzę ewentualne pytania - osobiście zawiadomiłam hodowczynię o sytuacji Astona
już miesiąc temu - zaraz po mojej pierwszej wizycie w schronisku. Niestety Aston mógł liczyć tylko na nas AM i mnie (adoptowałyśmy go na odległość , łozyłyśmy na jego utrzymanie i systematycznie odwiedzały). Udało sie (również dzięki temu, że z-ca kierownika schroniska zaufał obcej kobiecie - tzn mnie bo nie jestem nawet wolontariuszką w schronisku i dał szanse Astonowi) "otworzyć go na ludzi." Z psa, do którego bano sie podejść w schronisku (autentycznie moja sąsiadka wolontariuszka była swiadkiem sytuacji gdy pracownicy mieli problemy z podaniem mu jedzenia) stał sie psem który na "dowidzenia" pozwolił w gabinecie lekarskim bez problemów się zbadać , władował się przestraszonej pracownicy na kolana i chciał ją polizać po policzku.
Jest psem na pewno do którego trzeba mieć szczególne podejście - pełne miłości ale i konsekwencji i stanowczości by jasno ustalic mu nowe reguły. (AM kiedyś bardzo ładnie to określiła : Trzeba mieć "mocną ręka w aksamitnej rękawiczce") . Jego właściciel MUSI być osoba bardzo odpowiedzialną . Ten pies ma "etykietę" bardzo trudny, agresywny do zwierząt i ludzi , ale tak naprawdę o czym przekonałam sie przez ten miesiąc i teraz potwierdzają to relacje ludzi, u których jest - jest to pies TOTALNIE ŹLE WYCHOWANY (LUB WCALE NIE WYCHOWANY), pies bardzo skrzywdzony przez człowieka. Temu psu trzeba ustalic na nowo jasne , czytelne reguły życia w rodzinie. To na pewno niesamowicie trudne i odpowiedzialne zadanie , ale ktoś kto mu podała będzie miał super psa .
I jeszcze jedno wyjaśnienie dla osób , które "nie do końca są zorientowane" i być moze zastanawiaja sie dlaczego nie adoptujś sama Astonka. Niedługo minie rok jak w moim domu zamieszkał Pirat z Palucha (boksiu 41 kg ). Niestety nie moge narażać i Pirata i Astona (dwa samce w sile wieku nie dajace sobie "dmuchać w kaszę") na to ze zrobią sobie wzajemnie krzywdę . Nie mam warunków (mieszkanie w bloku) by jeśli się nie zaakceptują (a to jest bardzo prawdopodobne) do końca zycia je izolować wzajemnie ( ja jestem ten typ co jeśli sie na coś decyduje to na dobre i na złe). Pokochałam Astona - sierotę całym sercem i bardzo zależy mi by znalazł kochajacy dom i juz nigdy nie tułał się. Marta.

[ Dodano: Wto 12 Kwi, 2005 17:42 ]
Przeczytałam raz jeszcze to co napisała Ksara - klatka owszem mogłaby być rozwiązaniem, ale na przyszłość , bo o ile zdołałam poznać Astona , to wydaje mi się że szybko klatki nie zaakceptuje - na to trzeba mu dać czas , bo szczególnie z nim nie mozna robic nic na siłę i zbyt szybko (chyba że miał z klatką kontakt w pierwszym domu i na dodatek dobrze mu sie kojarzy , ale w to nie wierzę, ) Tak samo jak potrzebuje tego czasu by przyzwyczaić się do tego, ze pan wychodzi i wraca do niego ( żebyście widzieli jego spojrzenie gdy stał oparty o drzwi izolatki i patrzył za mną jak odchodziłam i z jaka radościa witał mnie gdy sie zjawiałam kolejnego dnia). On po prostu boi się zostawać sam i wtedy strach/stres "odbiera mu jego psi rozum". By to pokonać trzeba czasu, wyrozumiałości i cierpliwości.
Myślę , ze dobra podpowiedzia Ksary jest podawanie mu początkowo (gdy ma zostać sam) ALE TYLKO POD KONTROLĄ LEKARZA ( tzn rodzaj srodka i dawkowanie uzgodnione z lekarzem) jakiegos środka uspokajającego. Marta

[ Dodano: Wto 12 Kwi, 2005 18:02 ]
Aaaaa . I jeszcze jedna , bardzo wazna sprawa - NA KRZYK LUB BICIE ASTON SIĘ Z PEWNOŚCIA "POSTAWI". Do niego trzeba zdecydowanie, stanowczo ale SPOKOJNIE. Podejrzewam, ze własnie w takich okolicznościach (krzyk lub bicie) Aston się "odgryzł" (bo już " miał dość"). Skąd moje podejrzenia ? W pierwszym dniu mojego z nim kontaktu "przez kraty" gdy odchodziłam mowiac "zostań" podniosłam odruchowo rękę (tak sygnalizuję Piratkowi komendę "zostań") - Aston momentalnie skoczył na kratę. Po trzech tygodniach , gdy juz wychodziliśmy na spacery , mogłam śmiało wykonywać ten ruch nie wzbudzając w Astonie opisanej wcześniej reakcji . Dlatego uważam, ze jego reakcja nie była czymś wyuczonym na dany znak, ale reakcją obronną nieufnego ? wystraszonego ale silnego psychicznie psa, który był bity (czy mam racje Ksaro ?). Marta.
 
 
ksara 


Posty: 1891
Ostrzeżeń:
 6/3/6
Wysłany: Wto 12 Kwi, 2005 22:18   

Marto - obawiam się,że niestety masz rację (Aston był bity).
Co do klatki, to raczej jest to jedyne rozwiązanie, bo w niej pies nie zrobi sobie krzywdy i nie zdemoluje domu.
 
 
MoLoS 
administrator
hundesport



Posty: 1432
Skąd: Kozienice
Wysłany: Sro 13 Kwi, 2005 14:09   

moim zdaniem Ksara ma rację - podobnie sprawa wyglądała z moim Pierem - właściciele pozbyli się go prawdopodobnie właśnie dlatego, że demolował jak zostawał sam (ale nie był bity i nie wykazywał jakiejkolwiek agresji). Dlaczego? ano dlatego, że od szczeniaka zawsze ktoś z nim był (babcia była obecna 24h/dobę). U mnie demolował baaaardzo poważnie ze zrzucaniem telewizora włącznie, a to co "umiał" robić jak nikogo nie było nadawałoby się bez problemu do kolejnego odcinka Archiwum X. Klatka była jedynym rozwiązaniem ale to było zbyt późno i nie zaakceptował jej do końca, mimo, iż dostawał w niej smakołyki i cały czas była otwarta jak byliśmy w domu... ale było to koniecznością i jedynym rozwiązaniem wtedy niestety. Przy tym nie było istotne kto z nim zostaje. Przypuszczam, że mogła to być nawet sparaliżowana osoba - byle tylko ktoś był - wtedy spał sobie w najlepsze. Dobrym rozwiązaniem w przypadku Piera okazała się Eta i wspólne zostawanie - cisza i spokój ;)
_________________
Błażej Wojtowicz®
MoLoS.pl - ekspertyzy przyrodnicze
C S P - sportowe szkolenie psów!
 
 
 
ksara 


Posty: 1891
Ostrzeżeń:
 6/3/6
Wysłany: Sro 13 Kwi, 2005 14:58   

To właśnie chodzi o tę żywą istotę i stres znika.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group



MOLOS.pl ekspertyzyGAPPAYCentrum Szkolenia PsówKatalog Psich StronForum Przyrodabibeloty

katalog molos.pl
katalog przyroda.org

.::NAJLEPSZE STRONY O BOKSERACH::.
©boksery.pl

POLECAMY

.

PsiSport.com

Ekspertyzy przyrodnicze

DODAJ SWÓJ BANER




.

.

.



MOLOS ekspertyzy inwentaryzacje monitoringi przyrodnicze nietoperze ssaki chiropterologiczne raport ocena oddziaływania na środowisko farmy wiatrowe inwestycje
.